Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afghan whigs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afghan whigs. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 maja 2017

Afghan Whigs - In Spades


Rzadko dzieje się tak, że muzyka nie jest nadgryziona zębem czasu. Są zespoły oryginalne, których znak rozpoznawczy  to niepowtarzalne brzmienie. Afghan Whigs to zespół  jedyny w swoim rodzaju, potwierdza to  nowym albumem - In Spades. Druga płyta, od czasu reaktywacji zespołu, samą okładką określa swoją okultystyczną formę. 

Zaczynając od  Birdland  zachwyt budzą  musicalowe smyki. Kontrabasy, skrzypce, wiolonczele połączone z wokalem Grega Duli brzmią jak stara soulowa ballada. Trochę nowocześniejsze jest  Arabian Heights. Szybki i dziarski beat rozkręca utwór do tego stopnia, że Duli przeistacza swój histeryczny wokal, w pełny agresji krzyk. Cieszy niepokojące brzmienie gitary, schowane w dalszym planie, po to by końcu kreować całość i poprowadzić melodię. Gniew w wokalu utrzymuje się w Demon Profile i nie objawia się w krzyku, a w barytonowym zawodzeniu. I tu kolejny musicalowy smaczek w postaci dęciaków podkręcających utwór do rangi dekadenckich majstersztyków mających funkowe zacięcie.  

Brzmienie Toy Automatic, według mnie daje największa frajdę . Utwór jest nagrany w dość specyficzny sposób, potęgując uczucie obecności  artystów. Nieziemsko poruszający. Wytchnienia nie daje spokojniejsze, ale też nie weselsze Oriole,  zagrane na gitarze akustycznej i skrzypcach, całość ozdabiają przestrzenne solówki i riffy wyjęte rodem z Floydów. I tutaj nie brakuje stoponiowego budowania napięcia i dramaturgii.

Dlikatność i romatntyzm ulatnia się w Copernicusie. Utwór zbudowany jest z prostego i dosadnego  rytmu i sfuzzowanego riffu. Tutaj kolejność jest odwrócona, bo im dłużej Copernicus trwa, napięcie spada przez oddalenie gitary z pierwszego  na drugi plan, zaś sam wokal zmienia się z krzyku w lament kogoś kto chce przed czymś uciec. Znajdą też się funkowe perełki w postaci Light The Feather. Osobisty faworyt! Agresywne, przebojowe, bujające i dramatyczne. Jest to jeden z energetycznych kawałków, które stoją w jednym rzędzie z najlepszymi kawałkami Red Hot Chili Peppers. Na szczęście jest coś na powstrzymanie rozgorączkowania w postaci filmowego I Got Lost z budującym napięcie fortepianem, który zaraz zmienia się w  balladę spod znaku Eltona Johna. Całość zamyka melodramatyczne, mocne i mroczne Into The Floor ze skromniejszym wykorzystaniem fortepianu, który był bohaterem poprzednika. Tutaj główną rolę po za Dulim, grają przestrzenna, lekko przybrudzona gitara.

In Spades to fenomenem jeśli chodzi o wagę tego albumu. Zanim przesłuchałem byłem zawiedziony, że jest to krótka płyta. Słuchanie zmęczy, to na pewno, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Kiedy kończy się In Spades przez dłuższą chwile towarzyszy cisza, spowodowana wgnieceniem w fotel. Afghan Whigs znajdzie się w podsumowaniach całorocznych ze swoją płytą.  Korzystając z okazji warto też wspomnieć, że Duli i spółka zahaczą o Warszawę 06.06. 


środa, 29 marca 2017

Łuny i zwiastuny #1

Łuny i zwiastuny #1


Thurston Moore - Rock'n'Roll Consciousness

Po książce Kim Gordon opisującej między innymi losy jej małżeństwa z Moore’em starałem się nie angażować w ich konflikt. Odstawiłem twórczość jednego i drugiego oraz Sonic Youth. Zrodziło się we mnie uczucie oszukania. Poczułem się jak zdradzone dziecko, które dowiedziało się o prawdzie. Herosi, półbogowie muzyki. Muzyki brudnej, ziarnistej, szalonej. Tej, którą najbardziej lubię. Idealizowanie muzyków jest czymś naturalnym dla fana.  Podsumuje – lektura obowiązkowa. Do pełnego obrazu brakuje książki Thurstona Moore’a. Zaczął pisać. …nowe piosenki.  Do tej pory muzyk udostępnił dwa utwory. Pierwszy z nich to niepokojące Cease Fire, agresywnie zagrane jakby Moore chciał, aby przekaz dotarł w głąb odbiorców. Poniżej komentarz odwołujący się do Cease Fire.
Broń została wymyślona po to, żeby zabijać a my, jako pokojowe istoty ludzkie, przeciwstawiamy się zabijaniu ludzi i zwierząt.
Ale ten utwór opowiada także o potędze miłości, razem z jej wolnością wyboru. O potędze, której nie pokona żadna broń, bo miłość zawsze zwycięży. Odłóżcie pistolety i pocałujcie sąsiada - Thurston
Drugi singiel to Smoke of Dreams już nie tak agresywnie zagrane, ale niepokojący wydźwięk pozostaje. Sądząc po tych dwóch utworach zapowiedziane na 28 kwietnia Rock'n'Roll Consciousness zwiastuje granie bardziej wściekłe niż The Best Day sprzed 3 lat. Za produkcję odpowiada Paul Epworth. Producent współpracował już z Adele i Florence And The Machine.
Thrustoon Moore zapowiedział  trasę promującą nową płytę . W Polsce koncert odbędzie się 5 lipca.


Mastodon - Emperor Of Sand

Lada chwila usłyszymy nową płytę Matodona. Zespołowi daleko do stereotypowego wizerunku twardych i nieugiętych wyznawców metalu. Daleko im tak samo do kupczenia własnego cierpienia jakie nastąpiło w skutek tragicznych wydarzeń w życiu członków zespołu. Wspomina o tym Brann Dailor w jednym z wywiadów:

Będąc w Mastodon, przeżyłem już śmierć siostry(zespół poświęcił Skye Dailor, która popełniła samobójstwo w wieku 14 lat, piosenkę Crack the Skye), poważną chorobę mamy, która miała ciężki krwotok mózgowy, po którym przez ponad miesiąc znajdowała się w śpiączce. Bill miał ciężkie zapalenie trzustki z zagrożeniem życia. Musiał udać się na terapię w związku z uzależnieniem od alkoholu i pozbierać swoje życie z powrotem do kupy. Oprócz tego zmarła mu mama, jakiś czas temu w wypadku na polowaniu zginął też brat Brenta.

Fenomenem tego zespołu jest niejednoznaczność brzmieniowa. Łączenie różnych form muzyki opakowane w oryginalne ostre, ciężkie granie. Trzy wydane single promujące nowy album są potwierdzeniem dobrej formy muzyków. Ostrzejsze numery nie przytłaczają swoją agresywnością. Treść jaka niesie ze sobą nadchodząca płyta nie odbiega od swoich poprzedniczek przy czym nie jest to popadanie w banał i monotematyczność.  

Cesarz Piasku to odpowiednik Ponurego Żniwiarza – wyjaśnia Brann. Piasek reprezentuje czas.
Troy Sanders dodaje - Na płycie są refleksje na temat nieśmiertelności. W tym sensie "Emperor Of Sand" łączy się z całą naszą dyskografią. Jej zbudowanie zajęło nam 17 lat, lecz są tu również nasze reakcje na to, co zdarzyło się w ostatnich dwóch latach. Inspirują nas rzeczy bardzo prawdziwe, które przydarzyły się nam samym.

Emperor Of Sand do sprzedaży trafi 31 marca. W studiu nad kształtem materiału czuwał producent znany ze współpracy przy Crack The Skye Brendan O’Brien. Wcześniej nagrywał Pearl Jam i Rage Against the Machine.


Afghan Whigs – In Spades

Afghan Whigs jest jednym z tych zespołów, który można cały czas eksplorować. Nigdy się nie starzeje w mojej świadomości. Zespół przeżył erę grunge, na jakiś czas zawiesił swoją działalność by powrócić i zagrać swoją jubileuszową trasę koncertową. W międzyczasie wydał Do to the Beast.
Po trzech latach od ostatniego wydawnictwa światło dzienne ujrzał utwór Demon In Profile. Greg Dulli wręcz w muscialowym klimacie wprowadza nas w głębie mieszanki soulowego brzmienia ze stonerowymi solóweczkami. To pierwsze dzieło formacji odkąd u gitarzysty Dave' Rossera zdiagnozowano raka. Autorem całości materiału i producentem jest wokalista, Greg Dulli. 

- Nie jest to koncept album, ale kiedy zacząłem zbierać utwory zauważyłem, że coś je łączy - mówi frontman. - Dla mnie to album o pamięci, o tym, jak szybko życie i pamięć zlewają się w jedno.

Utwór zwiastuje album In Spades. Premiera zapowiedziana jest na 5 maja. W związku z trasą koncertową Aghan Whigs odwiedzi Polskę 6 czerwca.


John Billionaire Sterry – Cheap Credit!

Gang of Four jest jedną z tych kapel co to wyprzedzały swoją epokę. Entertainment mogę słuchać bez końca i brzmi ponadczasowo. Z tego całego worka post punkowego ich lubię najbardziej. Chłodna elegancja i brak zbędnego kombinowania stawia ich na równi z Joy Division. Cieszy mnie że w przeciwieństwie do tych sławniejszych muzycy z gangu nagrywają razem i osobno.


John Sterry działa na scenie muzycznej pod pseudonimem Billionare. Niedługo będzie okazja posłuchać Ep-kę Cheap Credit. Sądząc po opublikowanym Reasons to Be Fearful – singlu promującym mini płytę – można spodziewać się  prostego popowego brzmienia odzianego w elektronikę hołdującą odległe już lata 80.